Ten stan umysłu. (Wyjazd do Stanów za 3 tygodnie)

wyjazd do stanów zjednoczonych moje przemyślenia i obawy blog californiadreamin

Wyjazd do Stanów Zjednoczonych już za trzy tygodnie.

Trzymam w dłoniach nasze paszporty. Oglądam je już chyba po raz trzeci, a w nich promesy wizowe. Potencjalne przepustki do USA. Potencjalne, bo tak naprawdę o tym, czy wejdziemy na teren Stanów, zadecyduje urzędnik na lotnisku.

No dobra. Teraz zaczynam czuć, że to wszystko dzieje się na prawdę.

Znacie ten stan? Podjęliście bardzo ważną decyzję, wiecie że coś ma się wydarzyć, otrzymaliście informację, która zmieni wasze życie. Ok, ale mimo to przez jeszcze jakiś czas się z tym do nie oswoiliście. Wasz mózg nie zaakceptował w pełni zmiany.

Tak właśnie się czułam, do dziś. Mieszkanie już dawno wynajęte, część dobytku sprzedana, machina ruszyła. Dopóki jednak nie miałam tego paszportu, to trybiki w głowie nie do końca przetworzyły czekającą nad zmianę.

Podejrzewam, że w mózgu przeskoczy odpowiedni guzik dopiero w momencie, kiedy będę stała z biletami na lotnisku.

Ten typ tak ma.

Za dużo pracuje na wysokich obrotach. Planowanie i wprowadzanie w życie działań związanych z przeprowadzką na drugi kontynent sprawił, że jeszcze nie ogarnął, co się dzieje, bo po prostu nie było jeszcze czasu, żeby spokojnie usiąść na tyłku i to przetrawić.

W domu bałagan, w kalendarzu prawie brak miejsca na dodanie kolejnych wpisów. Prawda, być może bolesna, jest taka, że nie chcemy tracić czasu na spotkania z osobami, które na co dzień się do nas nie odzywają. Staramy się pożegnać z jak największą ilością bliskich nam osób, z którymi mieliśmy tu na miejscu bliski kontakt, ale niestety wiem, że nie ze wszystkimi uda nam się spotkać. Ten wylot będzie niezłą próbą dla naszych znajomości. Zostaną przy nas prawdziwi przyjaciele.

Przygotowania do wyjazdu trwają już od początku lipca, chociaż wtedy jeszcze nie mieliśmy pewności, że lecimy. Cieszę się jednak, że zaczęliśmy z odpowiednim wyprzedzeniem. Ostatni tydzień chciałabym spędzić tylko z rodziną, gdybym zaczęła przygotowania dopiero po otrzymaniu wiz, pewnie do samego końca miałabym coś na głowie.

Za 3 tygodnie będę tysiące kilometrów od miejsca, które do tej pory nazywałam domem.

Co mnie czeka? Jak się odnajdę w nowej sytuacji? Czy nie będę chciała kupić od razu biletu powrotnego i uciec?

We will see.

Tymczasem zapraszam Was do śledzenia bloga, gdzie chcę umieszczać przydatne wskazówki związane z organizowaniem podróży, pokazać Wam jak się żyje za wielką wodą, poznać Was z moim przepisem na codzienność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *