USA Road Trip 2018. Zachodnie wybrzeże w 10 dni!

Santa Monica Pier, Los Angeles
Santa Monica Pier, Los Angeles

Jeśli ktoś śledzi mój Instagram od początku, to wie, jak wiele formalności mieliśmy na początku naszej przeprowadzki. Zawsze uważałam się za wszechogarniacza, w końcu zawodowo ponad 6 lat byłam odpowiedzialna za prowadzenie różnego rodzaju projektów. Organizacja czegokolwiek sprawia mi niesamowitą przyjemność. Ze Stanami dałam jednak trochę dupy. Nie mam problemu, żeby przyznać się do kilku błędów. W dużych korporacjach nazywane są ładnie doświadczeniami ;). No cóż, w końcu można wyciągnąć z nich lekcję i nie powtórzyć ich w przyszłości. Mam na koncie kilka fuckupów, część rzeczy mogłam zrobić o wiele lepiej. Myślę, że dlatego nadal czekam na pozwolenie na pracę i dlatego prawko mam od niedawna, ale po pierwsze zawsze wychodzę z założenia, że nie ma tego złego, a po drugie nie o tym dziś miało być. 😉 Do tematu formalności jeszcze na blogu powrócę.

Nela "obejmująca" Genrała ;-). Sequoia National Park
Nela “obejmująca” Genrała ;-). Sequoia National Park

Dziś o rzeczach przyjemnych, czyli podróżach i poznawaniu tego ogromnego kraju. Zaczęłam jednak od tego wstępu, ponieważ przez ilość spraw do zrobienia, przez pierwsze 2 miesiące nawet nie myśleliśmy o zwiedzaniu. Następnie przyszła zima i część dróg była zasypana śniegiem [tak w Kalifornii też pada…w niektórych miejscach;)], a leasing naszego auta nie pozwala na założenie łańcuchów na koła. Wiedzieliśmy też, że na wiosnę wpadnie do nas rodzinka i warto poczekać z większą wyprawą na nich. Ograniczyliśmy się zatem do wypadów do San Francisco i zaczęliśmy planowanie naszego #AmericanRoadTrip2018 ;-).

Yosemite National Park
Yosemite National Park

Plan wycieczki był małym wyzwaniem. Musieliśmy zmieścić się w 10 dniach, bo na tyle tylko miała możliwość przyjechać rodzina, a chociaż na mapie wydaje się, że miejscówki są blisko siebie, to w rzeczywistości należało pokonać około 4 (lub więcej) godzinną trasę autem. Wyjazd planowałam kilka dni i nocy. Dokładnie sprawdziłam czas przejazdu o danej godzinie na odcinkach łączących wybrane punkty. Ostatecznie wybraliśmy docelowe miejsca, dokupiliśmy potrzebne rzeczy, zarezerwowaliśmy auto i miejsca noclegowe i przebieraliśmy z niecierpliwości nogami.

Grand Canyon
Grand Canyon

Jeśli macie mało czasu, ale za to dużo siły na intensywne wakacje to zainspirujcie się poniższą listą.

Dzień 0 Przylot rodzinki wieczorem.
Dzień 1 Zwiedzanie San Francisco.
Dzień 2 Urodziny Neli na naszym “osiedlowym” basenie (tak, idealnie nałożyły się daty przylotu)
Dzień 3 Objazdówka po pięknym Yosemite.
Dzień 4 Sequoia i przytulaski z Genrałem, zajazd na foteczkę do Red Rock Canyon State Park (to stąd pochodzi moje zdjęcie na tle tego pięknego Joshua Tree).
Dzień 5 Dolina Śmieci (Badwater Basin) i nocleg w Las Vegas.
Dzień 6 Tama Hoovera, Wielki Kanion i znowu noc w kolorowym Las Vegas.
Dzień 7 Droga 66 (wypatrujcie znaku na drodze ;-), odwiedźcie Elmer’s Tree Bottle Ranch; muzeum w Victorville) i Los Angeles (Griffith Observatory, znak Hollywood, Aleja gwiazd na Hollywood Blv; odciski znajdziecie przy Chinese Theatre; jeśli wystarczy wam czasu, wejdźcie do środka i odwiedźcie też Dolby Theatre, to tam co roku jest rozdanie Oscarów)
Dzień 8 Venice Beach i Santa Monica
Dzień 9 Autostrada nr 1, Big Sur, Pfeiffer Beach i powrót do domku
Dzień 10 Relaks na basenie, zakupy, pożegnanie.

Joshua Tree, Red Rock Canyon State Park
Joshua Tree, Red Rock Canyon State Park

Ktoś może sobie pomyśleć: “O matko, tyle kilometrów autem z małym dzieckiem”. No tak, było kilka osób, które zastanawiały się, czy damy radę, szczerze, my nawet na takie przemyślenia nie poświęciliśmy chwili. Nela ma swoje humory, jest w końcu małym człowiekiem, tak jak i nam może jej być za ciepło, za zimno, może ją coś uwierać podczas długiego siedzenia w foteliku samochodowym. Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy oczekują od dziecka, że będzie siedzieć na tyłku spokojnie przez “x” czasu lub będzie bezwarunkowo posłuszne wobec rodziców i innych dorosłych. [Ups znowu odbiegam od tematu ;-)] W każdym razie, zaufaliśmy naszej córce. Uwzględniliśmy jej potrzeby podczas robienia listy rzeczy, które należy dokupić. Przygotowaliśmy torbę z umilaczami podróży i do zadań specjalnych, tak aby zawsze była pod ręką. Najgorsze co można zrobić to wpakować istotne rzeczy do walizki, a następnie być zmuszonym do postoju, aby przewrócić ją do góry nogami.

Elmer's Tree Bottle Ranch
Elmer’s Tree Bottle Ranch

W torbie z umilaczami nie mogło zabraknąć ulubionych książek, kolorowanek z naklejkami i zadaniami dla malucha, kredek, gry, w którą można bawić się w aucie, przytulanki, kilku drobnych zabawek.

Dodatkowo z rzeczy “must have”: bidon na wodę z termoizolacją, okulary przeciwsłoneczne i czapka z daszkiem, krem z filtrem 50+, nocnik turystyczny, woreczki na mokre rzeczy w razie wypadku z siusiu, ubranie na zmianę, mokre chusteczki, żel antybakteryjny, przekąski. Naszą tajną bronią była również babcia, która siedziała obok Neli przez całą podróż i zabawiała ją w razie potrzeby.

Santa Monica Pier
Santa Monica Pier

Dodatkowo na potrzeby podróży kupiliśmy przenośnią lodówkę. Czasami ułożenie w niej żywności wymagało od nas niezłej kreatywności. No cóż, zapasy na drogę dla 6 osób trochę zajmują 😉 Pamiętajcie, że picie jest bardzo ważne, plastik pod wpływem temperatury się nagrzewa, dlatego my zainwestowaliśmy również w dwa duże, termoizolacyjne bidony na wodę ze stali nierdzewnej. Do bagażnika spakowaliśmy także naszą britę, laliśmy do niej wodę z kranu podczas noclegów i uzupełnialiśmy nasze termosy. Od bardzo dawna nie kupujemy butelkowanej wody, ze względów ekonomicznych, ale także aby ograniczyć ilość śmieci. Nie musicie tak jak my targać ze sobą całego dzbanka 😉 Możecie kupić sobie butelki Dafi z filtrami węglowymi.

Badwater Basin
Badwater Basin

Na liście zakupów znalazło się też nosidło Baby Tula. Nie było tanie i nie korzystamy obecnie z niego bez przerwy, ale nie żałuję zakupu. Świetnie nam się sprawdziło, a jak Nela totalnie z niego wyrośnie to bez problemu uda mi się je odsprzedać. Nela była moim kochanym plecakiem. W ten sposób zwiedziliśmy razem Park Sekwoi, chodziliśmy po Hollywood Blv w Los Angeles i jeździłyśmy na rowerze od Venice Beach po Santa Monica Pier.

Venice Beach, Los Angeles
Venice Beach, Los Angeles

Czy czegoś żałuję? O tak, że wszystko minęło zdecydowanie za szybko i że nie mieliśmy aż tyle czasu, aby dotknąć, liznąć, usiąść na czterech literach i po prostu pooddychać powietrzem w danym miejscu. Jest zatem pretekst do powrotu w trybie bardziej slow! 😉 Natomiast zdecydowanie polecam takie intensywne zwiedzanie wszystkim, którzy mają mało czasu lub chcą zobaczyć jak najwięcej. Przygotujcie się jednak na wczesne wstawanie i dużo godzin za kółkiem.

Witaj w niezwykłym Las Vegas!
Witaj w niezwykłym Las Vegas!

Szczerze się przyznam, że odkąd wróciliśmy, strasznie nas nosi. Mnie chyba najbardziej. Nie mogę już spokojnie wysiedzieć w weekend na tyłku, dlatego robimy sobie mini wycieczki. Jeśli dojazd do miejsca zajmie mi mniej niż 3 godziny to w ogóle się nie zastanawiam. Śmieję się, że mój profil instagramowy z typowego maminego staje się profilem z cyklu #mamatravel. Bardzo się z tego cieszę, bo chciałabym pokazać mojej córce jak najwięcej i zarazić ją pasją do aktywnego spędzania czasu. A jeszcze tyle zostało do zobaczenia. Już planuję przyszłoroczną wycieczkę po Arizonie i Utah, Oregonie. Kusi nas też spakowanie plecaków i polecenie na Islandię. Ciekawych naszych podróży małych i dużych oraz życia codziennego w USA zapraszam na profil @californiadraminpl.

Znak Hollywood, Los Angeles
Znak Hollywood, Los Angeles

No dobra, koniec przyjemności. Przejdźmy do pieniędzy 😉 Podejrzewam, że osoby, które planują podobną podróż czekały na ten fragment wpisu.

Zaznaczam, że koszty musicie traktować jako punkt odniesienia. Możecie bowiem zdecydować się na wybór innych miejsc noclegowych i wypożyczenie mniejszego auta. Szukajcie ofert na takich stronach jak Kayak. Los Angeles i niedaleko Sekwoi spaliśmy korzystając z Airbnb. Możecie też zdecydować się na campervan, w którym można spać. Przejrzyjcie sobie ofertę Escape Campervans  lub Jucy Rv.

Po pierwsze musicie pamiętać o:

  1. Koszcie uzyskania wizy (jeśli jej jeszcze nie posiadacie; przy okazji zapraszam do przeczytania wpisu o wizycie w ambasadzie i rozmowie z konsulem).
  2. Koszcie zakupu biletu.
  3.  Ubezpieczeniu medycznym. (Zawsze liczymy na to, że nic się nam nie stanie, jednak bywa różnie, a na prawdę nie chciałabym być w skórze osoby, która zwichnęła sobie kostę i musiała bez ubezpieczenia pojechać na pogotowie w USA. Koszty leczenia są ogromne, za wszystko się płaci. Ubezpieczenie może się totalnie nie przydać, ale lepiej zapłacić kilka stówek niż potem kilkadziesiąt tysięcy.)

Następnie w swoim budżecie musicie uwzględnić:

1. Wypożyczenie auta + ubezpieczenie.

Ceny są różne w zależności od tego jaką wielkość wybierzecie, na jaki czas wypożyczycie auto i czy oddacie je w tym samym miejscu. My poruszaliśmy się wielkim Fordem Expedition, który jest w stanie pomieścić 8 osób i jeszcze zostanie miejsce na bagaże. Nas było 6 więc nie było osoby, która była skazana na siedzenie po środku. W bagażniku mieliśmy lodówkę turystyczną, 3 walizki, rolki, plecak i chyba z 3 siatki z pierdołami.

Do kosztu wypożyczenia należy doliczyć koszt ubezpieczenia. Na stronach rezerwacyjnych takich jak Kayak czy Booking zobaczycie jedynie cenę bazową. Przeczytajcie dokładnie przed wypożyczeniem jakie wypożyczalnia oferuje pakiety i przed czym dany pakiet ubezpieczenia chroni. Przy okienku będą Wam proponować oczywiście pełny zakres, który będzie kosztował drugie tyle i nie sądzę, że będzie Wam się chciało przebrnąć przez około 5 stron tekstu. Warto sobie, też wydrukować taki tekst i zaznaczyć wrażliwsze punkty. Bardzo żałuję, że tego nie zrobiłam. Przeczytałam tekst wybranego ubezpieczenia wcześniej i byłam pewna, że wiedziałam co obejmuje. Babeczka przy stanowisku powiedziała mi, że się mylę, ale już nie miałam siły na udowadnianie jej kto ma rację i skończyliśmy z droższym pakietem dla świętego spokoju.Lepiej też zapłacić za wszystko kartą kredytową. Karty debetowe mogą być przyjmowane pod warunkiem okazania biletu powrotnego. Za auto można też zapłacić gotówką. Opłaty dokonuje się zawsze w momencie zdawania samochodu. Każda wypożyczalnia może mieć jednak swoje własne zasady, lepiej więc się zapoznać z nimi wcześniej, żeby nie mieć niespodzianki przy stanowisku.

Dla bezpieczeństwa postawiłabym na wyrobienie kredytówki. Po naszym przyjeździe do USA kiedy jeszcze płaciliśmy kartą z polskiego konta, stacje benzynowe nie akceptowały naszej karty debetowej, z kredytową nie miały problemu. Byliśmy zatem zawsze skazani na płacenie gotówką. Aha i za każdy dodatek taki jak fotelik samochodowy lub nawigacja musicie dopłacić. Szukajcie też ofert gdzie jest nielimitowana liczba mil. Część wypożyczali daje około tysiąca mil w pakiecie, a za każdą dodatkową dolicza dodatkową opłatę.

Lemon Cove, Three Rivers
Lemon Cove, Three Rivers

2. Benzyna.

Jak auto to i benzyna. Nie wiem, czy znacie już tę funkcję, ale jeśli korzystacie z nawigacji Google Maps to w trakcie podróży możecie wyszukać np. stacje benzynowe, które będą znajdować się na odcinku, który pokonujecie. Mało tego, Google pokazuje nam od razu koszt paliwa. Cena czasami różnią się od siebie nawet o około dolara za galon chociaż stacje są obok siebie. Polecam zatem tę sprytną wyszukiwarkę. Dbajcie o to, aby wasz bak był zawsze pełny. Nawet jeśli mielibyście dolać jedynie 1/4 baku. Warto sprawdzić wcześniej, czy na waszej trasie będą znajdowały się stacje. Uwierzcie mi, że czasami trzeba pokonać bardzo długie odcinki drogi, które znajdują się po środku niczego. Ostatnia, ale bardzo ważna rzecz: auto do wypożyczalni należy oddać z pełnym bakiem lub ponieść dodatkowe koszty jeśli wypożyczalnia będzie musiała bak napełnić sama, co się totalnie nie opłaca.

Hollywood Blv, Los Angeles
Hollywood Blv, Los Angeles

3. Wjazdówki do parków narodowych i płatne drogi.

Jeśli macie w planie zobaczyć między innymi Yosemite, Sequoia i Wieli Kanion to musicie pamiętać, że za wjazd do parku w USA pobierane są opłaty. Zazwyczaj jest to koszt za auto. Jeśli na waszej liście są minimum 4 parki narodowe to warto już zakupić wjazdówkę czyli pass. Koszt to 80 dolarów plus podatek. Możecie ją nabyć u strażnika przy wjeździe do pierwszego parku na waszej liście. Oprócz parków narodowych, w stanach znajdują się parki stanowe i miejsca rekreacyjne, które również dostępne są jedynie dla posiadaczy wjazdówek. Koszt to około 12 dolarów, przepustka to 120 dolarów plus podatek. Również zakupicie u strażnika. Czasami jednak są miejsca tzw. self check. Wtedy należy wjechać tam już z wcześniej wykupionym passem.Jeśli chodzi o płatne drogi to jest ich kilka. Na pewno musicie zapłacić za przejazd mostem Golden Gate. W Los Angeles, Las Vegas i San Francisco zapłacicie za parowanie przy ulicy. Czytajcie dobrze oznaczenia, ponieważ nie wszędzie można parkować w nocy, znaki informują też o godzinach sprzątania ulicy. Wówczas odholują was na wasz koszt.

Pfeiffer Beach, Big Sur
Pfeiffer Beach, Big Sur

4. Noclegi.

Tak jak pisałam wcześniej, możecie spać w aucie wypożyczając  Escape Campervans  lub Jucy Rv. Jeśli wolicie opcję spania w łóżku, sprawdźcie kilka opcji. My noclegów szukaliśmy przeglądając jednocześnie oferty na Trivago oraz  Airbnb. Byliśmy pewni, że w Las Vegas chcemy się przespać w hotelu z kasynem, natomiast co do pozostałych miejsc nie mieliśmy preferencji. Ponownie strony rezerwacyjne pokażą wam podstawową cenę. Czasami będziecie musieli zapłacić dodatkowo zwrotną kaucję, a czasami opłatę za wdychane powietrze 😉 czyli opłatę za to, że przebywacie w kurorcie.

Przy okazji. Jeśli jeszcze nie macie konta na Airbnb to mam dla was 100 zł za zarejestrowanie się do wykorzystania na pierwszy nocleg! Kliknij tu!

Poniżej zamieszkam tabelkę z naszymi kosztami. Potraktujcie ją jako punkt odniesienia. 5 osób dorosłych, dziecko 3 lata. Kwoty podane są w dolarach.

Auto + ubezpieczenie 826.26
Nocleg nr 1 Airbnb Three Rivers 297.05 cały domek 1 noc
Nocleg nr 2 motel Stovepipe Wells Village 414.46 2 pokoje 1 noc
Nocleg nr 3 i 4 Hard Rock Cafe Las Vegas 463.52 2 pokoje 2 noce
Nocleg nr 5 i 6 Airbnb Venice Beach 540.68 za całe mieszkanie 2 noce
Nocleg nr 7 motel Ramada Monterey 486.08 2 pokoje 1 noc
Benzyna 561.09
Wjazdówki do parków 215.95
Koszty przejazdów przez mosty, płatne drogi, parkingi 96.63
RAZEM 3901.72
Hollywood Blv, Los Angeles
Hollywood Blv, Los Angeles

I na zakończenie mały smaczek. Nigdy nie wiesz, kogo spotkasz. My ostatniego dnia podróży w spożywczaku trafiliśmy na Nicholasa Houlta (Mad Max, X-Men, Warm Bodies), a będąc w LA na Toma Greena (Road Trip, Freddy Got Fingered), który nagrywał swój nowy program dla Travel Channel. Niesamowity koleś, tak poprowadził rozmowę, że po chwili zapomnieliśmy, że nagrywa nas do show, który zobaczy cała masa osób. Ciekawa jestem, czy wykorzystają nagrany z nami materiał i jak go zmontują. Mam nadzieję, że nie zrobią sobie z nas żartów (mój sposób mówienia po angielsku wymaga jeszcze sporo pracy), najwyżej pośmiejemy się z samych siebie. Było warto sobie z nim pogawędzić.

Tom Green, Los Angeles
Tom Green, Los Angeles

 

Podobał Ci się tekst? Chcesz, żebym pisała dalej? Będzie mi miło jeśli dasz mi follow i lajka na Instagramie, a na pewno dasz mi kopa do działania. Będzie mi bardzo miło, jeśli klikniesz „lubię to” lub zostawisz komentarz i powiesz, co myślisz.

3 Comments

  1. Kiedyś słyszałem, że za niepełny bak na odludziu można tam dostać mandat. Czy to prawda, czy tylko ściema? I czy zmienialiście się za kółkiem w trasie? Jak to jest jeździć takim bydlakiem jak ten ford? 🙂 istnieją jeszcze stacje, które mają w asfalcie dzwonek na który się najeżdża autem? I dlaczego tam się podaje ceny w stylu “80usd plus podatek”?

    1. Ilość pytań jak na klasówce;) po kolei… Nie słyszałam o manewrach za niepełny bak. Na logikę bak zawsze będzie niepełny. Najdłuższą trasę jaką zrobiliśmy jednego dnia to podróż z Las Vegas nad kanion i z powrotem. Tankowaliśmy rano podczas wyjazdu żeby było do pełna i jak wracaliśmy to też ogarnęłam od razu stację. Głównie prowadziła jedna osoba. Ja się nie pchałam za kółko tym bardziej, że na codzień jeżdżę mini. Największe auto jakie tu prowadziłam to Land Rover Discovery. Chcę takie następne 😉 Generalnie autko wspaniałe. Kierowca zachwalał co chwilę. Trzeba wziąć też pod uwagę, że dużych aut jest tu od groma. Zatem miejsca np. parkingowe przy sklepach są pod nie dopasowane. W Polsce gdybym miała pojechać takim do miasta to chyba bym się zapłakała. Najstarsza stacja była przy drodze 66, ale nie zauważyłam dzwonków. Odnośnie cen. Każdy stan ma inny podatek nakładany na towary. Mało tego. Podatek może się różnić w zależności od hrabstwa, a nawet miasta. Już się przyzwyczailiśmy, że WSZĘDZIE ceny są bez podatku. Sklep, restauracja, stacja benzynowa, itd. Prawo nie wymaga publikowania ceny z podatkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *