USA: Kurs przetrwania cz.2 Co załatwić po przylocie do USA.

Być może znasz już pierwszą część tego wpisu: Zanim wyjedziesz do USA. Jeśli nie zapraszam serdecznie do lektury. Poprzedni wpis był przeznaczony zarówno dla tych, którzy odwiedzają USA w celach turystycznych, jak i dla osób przenoszących się do Stanów na dłużej.

Dzisiejszy tekst zaiteresuje głównie tych, którzy muszą sobie zorganizować na miejscu życie. Heads up! (jak to mówią Amerykanie). Przygotujcie się na bardzo intensywny pierwszy miesiąc lub dwa z kubkiem kawy i masą dokumentów do wypełnienia.

Zanim przylecieliśmy do USA, przeczytałam w sieci wszystko, co udało mi się znaleźć. Co załatwić, czego się spodziewać, co z czym i jak. Mimo wszystko popełniliśmy kilka błędów na samym początku, które z łatwością można było uniknąć. Postanowiłam zatem zebrać w jednym wpisie rzeczy, które moim zdaniem powinno się ogarnąć jak najszybciej. Dzięki temu będziecie mogli zająć się rzeczami przyjemnymi jak zwiedzanie 😉 Krótka ściągawka, pisana z mojej perspektywy. Mam nadzieje, że pomoże wam się ogarnąć po przylocie.

1. Mieszkanie

Mieszkać gdzieś trzeba. Jeśli wylatujesz do USA na zaproszenie pracodawcy, to czasami w ramach pakietu relokacyjnego pracodawca udostępni Ci umeblowane i wyposażone mieszkanie na określony czas. Jest to sytuacja idealna, bo masz problem zakwaterowania z głowy na kilka tygodni i możesz przejść do punktu numer 2, a do tematu mieszkania wrócić mniej więcej na 2 tygodnie przed końcem najmu. Jak niektórzy z Was wiedzą, przylecieliśmy do USA w ramach relokacji. Niestety mieszkanie musieliśmy ogarnąć samodzielnie. Zaraz po przylocie, przygarnęli nas znajomi o dobrym sercu ;), ale szybko należało ogarnąć coś swojego, aby problem zakwaterowania był z głowy.

Raczej wątpię, aby udało Ci się wynająć mieszkanie na odległość. Nawet jeśli znajdziesz community, które będzie chciało Ci w tym pomoc, to radziłabym i tak wynająć je po przylocie. Zdjęcia domów i mieszkań na stronach internetowych zawsze są lekko podkolorowane, a nie chcesz potem żałować swojej decyzji. W przypadku wynajmu umowę podpisuje się na rok (można na krócej, ale stawka miesięczna jest wówczas bardzo wysoka).

Jeśli zatem nie czeka na Ciebie mieszkanie to zrób research przed przylotem i zabezpiecz się na tydzień lub dwa. Możesz zamieszkać w motelu lub hotelu. Wynająć pokój lub mieszkanie/dom za pomocą Airbnb. Zawsze to lepsza opcja niż hotel, bo możesz skorzystać z kuchni i pralni.

A jak już znajdziesz swoje wymarzone, docelowe gniazdko to pamiętaj, że zanim wręczą Ci klucze to:

  • Przeprowadzą background check,
  • Poproszą o depozyt (może być to kilka stówek lub nawet dwa miesiące czynszu)
  • Dadzą Ci listę rzeczy do ogarnięcia, które są wymaganie przed zamieszkaniem. Na przykład musisz mieć podpisaną umowę z dostawcami energii (prąd i gaz), a czasami również ubezpieczenie mieszkania.

Wygląda to mniej więcej tak:

Znajdujesz mieszkanie -> podpisujesz umowę -> płacisz depozyt i opłaty za procesowanie umowy -> zakładasz konta u dostawców energii, podpisujesz umowę z ubezpieczycielem -> dostajesz klucze.

Pamiętaj, że mieszkania na wynajem w USA nie są umeblowane. Dodatkowo może was zaskoczyć brak światła na suficie w pokojach. 😉 Tak, tak — to dlatego w filmach widzicie w mieszkaniach Amerykanów całą masę lamp podłogowych i na szafki. Włączniki na ścianie po kliknięciu często ‘uruchamiają’ jeden z kontaktów, do którego podpięta i włączona na stale jest lampka 😉

2. Auto

Odległości w USA są ogromne. Jeśli nie zamierzasz osiedlić się w dużym mieście z rozwinięta komunikacja miejską, to bez auta nigdzie się nie ruszysz. W sumie z lotniska nie wyjedziesz, a taksówka się nie opłaca, no chyba, że masz hotel w pobliżu. Masz 3 opcje: wynajem, leasing lub zakup.

Twoje pierwsze auto na 99% będzie wynajęte. Nawet jeśli wynajmiesz je tylko po to, aby zrzucić swoje bagaże w hotelu i pojechać kupić auto za gotówkę. 😉

Polecam zarezerwować samochód przed przylotem i na lotnisku dokonać już tylko formalności. Do wynajmu niezbędna jest karta kredytowa. Nie słyszałam jeszcze, o której osobie udałoby się wynająć samochód na kartę debetową. Oprócz opłaty za auto warto wykupić ubezpieczenie. Nam już 3 razy uderzył kamyczek w szybę spod jakiejś ciężarówki na autostradzie. Na szczęście samochód był wynajęty i ubezpieczenie pokryło naprawę. Dodatkowo wypożyczalnia może zabezpieczyć na karcie depozyt, który zwrócą po oddaniu auta. Kwoty depozytu są różne, zazwyczaj około $250.

Docelowy samochód możesz kupić lub wziąć w leasing. Jeśli masz konkretną gotówkę, którą wiesz, że przeznaczysz na zakup, to jedziesz do wybranego miejsca, oglądasz, twardo negocjujesz. Raczej spędzisz tam pół dnia ;). Jeśli chcesz kupić na raty lub wziąć w leasing to warto mieć i tak cześć pieniędzy na tzw. down payment. Warunki twojego kredytu bądź leasingu zależą od twoich punktów kredytowych. Ponieważ jesteś świeżakiem w USA, to twój Credit Score nie będzie imponujący. Historia kredytowa z Polski nie jest brana pod uwagę. Należy zbudować zdolność od nowa.

3. Social security number

Numer social security to taki nasz PESEL. Niby da się bez niego żyć w USA, ale jeśli zamierza pracować, a zakładam, że tak, bo płacić rachunki trzeba, to musisz go mieć.

O numer można zaaplikować podczas starania się o wizę imigracyjną. W przypadku pozostałych wiz o numer aplikuje się po przylocie.

Aby go otrzymać, należy wybrać się do odpowiedniego urzędu. Ogarnij go, jak tylko odeśpisz lot. Dlaczego? Ponieważ na kartę z numerem czeka się nawet dwa tygodnie, a numer będzie Ci potrzebny np. do leasingu auta. Dokładne informacje znajdują się na stronie www.socialsecurity.gov. Nie będę ich zatem tu powielać.

UWAGA! – punkt numer 1, 2, i 3 – to rzeczy, które należy ogarnąć od razu po przylocie. Nie warto z nimi czekać.

4. Prawo jazdy

Czeka Cię wizyta w DMV (Department of Motor Vehicles). Odwlekanie tego nie ma sensu. Prawo jazdy w USA traktowane jest jak dowód tożsamości i jeśli go nie masz, to wiele formalności jest utrudnionych.

Na polski dowód i prawko patrzą jak na kosmiczny dokument, a z paszportem chodzić jest niebezpiecznie. Gdybym zgubiła paszport z wizą, to chyba bym osiwiała.

Egzamin składa się z części teoretycznej i praktycznej. W mojej opinii jest bardzo prosty. W porównaniu do polskiego egzaminu ten zza wielkiej wody jest wręcz bezstresowy. Na część teoretyczną można umówić się online. Aby się do niego przygotować, wystarczy pobrać sobie podręcznik w formacie pdf, a następnie wykonać próbne testy.

W umówionym terminie przyjeżdża się do DMV, płaci ok $35 dolarów, przechodzi badanie wzroku (czyli czytasz, to co jest za osoba, która Cię obsługuje), robi się zdjęcie, a następnie do komputerka i wypełnia się test. Jeśli oblejesz to bez stresu, bo masz 3 podejścia.

Na części praktycznej korzystasz ze swojego auta. Egzaminator sprawdzi, czy wiesz gdzie są światła, wycieraczki itd. Wykonuje się polecenia egzaminatora, który mówi gdzie masz jechać. Jedyny manewr, o który poproszą cię w Kalifornii (nie wiem jak jest w innych stanach), to zaparkowanie przy krawężniku, a następnie cofnięcie. I tyle 😉

Jeśli jedzie się zgodnie z przepisami i nie przekracza dozwolonej prędkości, to ma się amerykańskie prawko w kieszeni. Prawko dostaje się pocztą po około 2 tygodniach. Nie muszę chyba pisać, że zdałam za pierwszym razem.

Po więcej informacji i listę wymaganych dokumentów odsyłam na stronę www.dmv.ca.gov (uwaga stronka jest dla DMV kalifornijskiego, poszukaj na google DMV stanu, do którego się wybierasz).

5. Pozwolenie na pracę

Możesz go potrzebować bądź nie. W naszym przypadku na zaproszenie przyleciał mąż, a ja byłam dodatkowym bagażem 😉 Nie mogłam podjąć pracy od razu, ale mogłam złożyć wniosek o dokument, który mi to umożliwiał. Jeśli jesteś w takiej samej, jak ja sytuacji to radzę Ci ogarnąć temat, jak tylko otrzymasz Social Security i prawo jazdy, bo na pozwolenie czeka się kilka miesięcy. Za Obamy czekało się 2 miesiące, za Trumpa czekałam 7 ;).

Odsyłam na rządową stronę www gdzie znajdziesz listę wymaganych dokumentów i formularz do wypełnienia.

6. Szkoła

Przeprowadzając się razem z dziećmi, rozejrzyj się za szkołą/przedszkolem. Sprawdź, czy podczas zapisu będą Ci potrzebne jakieś dokumenty z Polski. Warto zorientować się, czy w okolicy zamieszkania będzie kursował autobus szkolny oraz ile to będzie kosztować.

W każdym stanie szkoła rozpoczyna się w trochę innym terminie. W Kalifornii w okolicach 12 sierpnia. W Karolinie Polnocnej w okolicach 1 września.

Na około dwa tygodnie przez rozpoczęciem roku szkolnego rodzice otrzymują konkretną listę od nauczycieli, co należy kupić na zajęcia. Podczas zapisu na pewno otrzymasz kartę zdrowia, która będzie musiał wypełnić lekarz.

Uwaga! W szkołach wymagane jest, aby przedstawić dowód, iż dziecko miało wykonana pełną listę szczepień. I tu w zależności od stanu, lista może się trochę różnic.

7. Telefon / internet

Jeśli chcesz przetestować sieć lub potrzebujesz na szybko numeru telefonu, to polecam kartę pre-paid. Dostaniesz ją w każdym większym supermarkecie.

Do podpisania umowy z operatorem będzie ci potrzebny dowód i social security number. Muszą przecież na podstawie twojego social zrobić credit check, żeby zobaczyć czy stać cię na płacenie rachunków. 😉

Ja do tej pory mam kartę pre-paid z ustawioną auto płatnością co miesiąc i nie narzekam 😉

Największymi sieciami w USA na ten moment są AT&T, T-Mobile, Verizon, Sprint.

8. Konto w banku i karta kredytowa.

Konto w banku założyliśmy dosyć szybko i zrobiliśmy to bez problemu, korzystając z paszportu. Potrzebny Ci będzie co? Social Security Number. 😉 Dlatego tak ważne jest, abyś ogarnął go zaraz po przylocie.

Oferty banków są naprawdę różne. Czasami można skorzystać z promocji i przy założeniu konta otrzymać niezły bonus w postaci gotówki. Polecam stronkę Nerd Wallet.

Jak już wcześniej wspominałam, twoja historia kredytowa z Polski się nie liczy. Należy ją zbudować od zera. Polecam na początek założyć jak najszybciej kartę secured. Polega ona na tym, że wpłacasz samodzielnie pewną kwotę pieniędzy, aby uzyskać zazwyczaj 3 razy taki kredyt.

Pobierz sobie aplikację Credit Karma i załóż konto na ich profilu. Będziesz mógł obserwować zmiany w twoim Credit score.

Więcej informacji o kartach i kredycie na www Nerd Wallet i Credit Karma.

9. Ubezpieczenie

Dowiedz się jakie ubezpieczenia i w jakiej cenie oferuje Twój pracodawca oraz czy obejmują tylko Ciebie, czy całą przenoszącą się rodzinę.

Ubezpieczenia w USA są drogie i korzystanie z nich jest bardziej skomplikowane niż w Polsce. Gdyby się okazało, że ktoś z rodziny nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, to koniecznie musisz je wykupić we własnym zakresie. Moja rada, negocjuj warunki z pracodawcą. Miej pewność, że twoja rodzina, też będzie ubezpieczona.

Możliwe też, że dokładne informacje na temat wariantów ubezpieczenia do wyboru otrzymasz dopiero w pracy, ale już przed wyjazdem dobrze jest się zapoznać czym jest HMO, albo PPO. I o co w tym wszystkich chodzi. Nie będę się szczegółowo zagłębiać w ten temat, ponieważ nie czuję się wystarczająco kompetentna w tym temacie i nie chcę nikogo wprowadzić w błąd.

W wielkim skrócie mogę wam jedynie napisać, że albo ubezpieczenie będziesz musieć opłacać sobie sam, albo miesięczny koszt ubezpieczenia pokryje ci w pewnej części lub w całości twój pracodawca. Oprócz kosztu miesięcznego powinieneś zwrócić uwagę na kwotę out of pocket i deductible orac copay. Deductible to kwota, którą możesz wydać na rachunek medyczny, zanim zacznie dokładać Ci się do rachunku ubezpieczyciel. Jak już osiągniesz swój deductable, to będziesz płacić jedynie określony procent za każdy z rachunków. Jest to tzw. copay/ Out of pocket to kwota, którą maksymalnie możesz zapłacić w ciągu roku za leczenie już po osiągnięciu deductible. Jak widać, proste to nie jest. Wysokość tych kwot zależy od umowy, jaka posiadasz, także tego 😉

Warto, na prawdę warto założyć sobie tzw. konto medyczne. Co miesiąc z twojej wypłaty określona ilość pieniędzy będzie z automatu przelewana na konto medyczne, do którego dostaniesz kartę płatniczą i będziesz mieć możliwość płacenia za rachunki medyczne. Bardzo polecam szczególnie, jeśli masz dzieci, które chorują kilka razy do roku, albo planujesz powieszenie rodziny lub wiesz, że czeka Cię jakieś leczenie.

10. Przywileje i zniżki.

Nie jest to must do, ale jeśli przeprowadzasz się w ramach relokacji, to zawsze warto spytać pracodawcę o ‘bonusy’. Może się okazać, że masz siłownię w biurze, zniżki w przedszkolach, a czasami nawet 3 posiłki dziennie. Może się okazać, ze np. pierwsze podatki pomoże ci zrobić zatrudniona przez pracodawcę firma. Spytaj również, czy pracodawca pomoże ci w uzyskaniu zielonej karty. Wiza pracownicza jest bowiem wystawiana na określony czas.

Spokojnie 11 nie będzie 😉

Ale przygotujcie się jeszcze na podatki. Mam nadzieję, że wypadną Ci one, kiedy będziecie mieli za sobą tę listę.

Nie chcę Was zniechęcać, ale pierwszy rok daje trochę w kość. Jeśli będziecie musieli zrealizować cala powyższą listę, bo macie dzieci, a do tego dojada wam w trakcie podatki do ogarnięcia i poszukiwanie pracy to możecie lekko osiwieć i wyłysieć. Nikt nie powiedział, że są łatwe. Kilka rzeczy odłożyliśmy w czasie, aby nie dokładać sobie dodatkowego stresu. Czy było warto? Śledź bloga to się dowiedz 😉

P.S.

Jeśli macie ochotę na jeszcze więcej wiedzy, to polecam zakup e-booka Sylvi Górajek Tajniki Ameryki. To solidna dawka wiedzy i żałuję, że nie miałam go w swoich rękach przed przylotem. Dobra inwestycja, która zaoszczędzi Wam czas i ograniczny stres.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *