Dzień dobry po raz drugi ;-) Zaczynam od nowa.

Monument Valley, Arizona
Monument Valley, Arizona

Październik 2017 roku. To wtedy zaczęła się nasza przygoda w Stanach Zjednoczonych. Tysiące mil od znanego nam domu, przyjaciół i rodziny. Nowy kraj, nowe wyzwania, inna codzienność. Byłam podekscytowana, trochę przerażona, trochę smutna.

Kiedy zdecydowałyśmy się na wylot do USA, wiedziałam, że jestem ”dodatkowym bagażem”, który przez kilka pierwszych miesięcy będzie się zajmować obowiązani domowymi i ogarnianiem wszelkich formalności. Wiza, którą posiadałam, nie pozwalała mi na podjęcie pracy bez odpowiedniego pozwolenia, a na nie trzeba było czekać. Dlatego jeszcze w Polsce zrodził się pomysł, aby założyć bloga i dzielić się swoimi przemyśleniami na temat życia w USA, być może dawać wskazówki innym, jak zacząć od podstaw za wielką wodą.

Chęci były ogromne, ale ilość obowiązków po przylocie mnie trochę przytłoczyła, dodatkowo nie miałam sprecyzowanego pomysłu na to, o czym by tu tak właściwie klikać. Nie chciałam powielać treści, które już w sieci były. Świetne wpisy na temat, życia w USA można było znaleźć u Sylvii, Lidii lub Kasi. Pomyślałam, że nie ma dla mnie miejsca. Nie czułam, aby moje treści były odpowiednio wartościowe, a nie chciałam zaśmiecać sieci, bo wpisów o dupie Maryny  można znaleźć wiele. I tak z dnia na dzień blog odszedł na drugi plan i wreszcie zniknął. Mimo wszystko opłaciłam na kolejny rachunek za serwer i domenę “na wszelki wypadek”.

Instagram pozostał, bo był moim pamiętnikiem, przepustką do poznania wspaniałych osób, małym oknem dla moich znajomych z Polski, którzy mogli mnie podglądać i być na bieżąco.

Miesiące mijały, pochłonęła mnie codzienność. Przez ten okres, poukładałam sobie w życiu prywatnym i w głowie wiele rzeczy, chociaż jeszcze dużo pracy przede mną. Wiem już, czym chcę się z dzielić, mam potrzebę wylania swoich myśli na wirtualne kartki papieru. Dostaję coraz więcej pytań od osób, które jakimś sposobem odnalazły mnie w wielkim wirtualnym świecie i chcą czerpać z moich doświadczeń na emigracji. Wiem, jak ciężko jest zaczynać od nowa, wiem jak było (i jest) mi czasami ciężko, i wiem, że były dni, kiedy chętnie przeczytałabym wpis osoby, z którą mogłabym się utożsamić, która nie koloryzowała by codzienności i życia tysiące mil od bliskich.

Wpisy będą od serducha, subiektywne, bez pieprzenia i owijania w bawełnę. Podzielę się z Wami moim światem. Będzie o Ameryce, o moim pomyśle na życie i podróżach. Stay in touch. 😉

P.S.Pamiętaj, że możesz mnie znaleść na Instagramie, gdzie pokazuję naszą codzienność.

2 Comments

  1. Cześć Aniu! Fajnie, że wróciłaś. Obserwuję Cię od dłuższego czasu na Insta, a teraz chętnie też poczytam tu. Wytrwałości życzę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *